Kontakt

Zaangażowani

Założenia kampanii

głos w istotnej sprawie

 

Róża Augustyniak: Emanuje Pani temperamentem i z pewnością wygłasza swoje poglądy. Czy patrząc wstecz, zawsze miała Pani w sobie tę pewność ?
Iza Kuna: Jasno wypowiadam swoje poglądy, kiedy coś mi się podoba, albo gdy drażni, wkurza. Kiedy byłam młodsza bardziej się bałam, czy też wydawało mi się, że czegoś nie powinnam. Zawsze starałam się zabierać głos w istotnych sprawach, ale myślę, że z większą pewnością robię to teraz.


Czy zdarzyło się Pani spotkać kogoś, kto doświadczył przemocy domowej?
Spotkałam kobiety, które doznały przemocy. Niektóre nie chciały o tym mówić, inne nie przyznawały się do tego.


Czy była im Pani w stanie coś powiedzieć, doradzić?
To były prywatne spotkania. Nie jestem psychologiem, czuję, co takie kobiety powinny zrobić. Myślę, że nasze wsparcie polega głównie na tym, aby móc powiedzieć im, gdzie mogą się udać albo dokąd zadzwonić, żeby otrzymać pomoc i wyjść z piekła, a potem nauczyć się żyć poza miejscem, z którym były związane. Że nie są same. I że to nie jest wstyd.


Pracuje Pani z młodzieżą – funkcjonuje przeświadczenie, że młodzi ludzie niechętnie angażują się w sprawy społeczne i większość czasu spędzają w przestrzeni wirtualnej. Czy w Pani opinii młodzież rzeczywiście nie chce zabierać głosu w ważnych sprawach?
Nie myślę źle o młodych ludziach. Uważam, że mają wiele do powiedzenia i za chwilę będą tworzyć ten kraj. Uczyłam w szkole filmowej w Łodzi, obecnie uczę w Akademii Teatralnej w Warszawie i mam do czynienia z młodymi ludźmi, którzy bardzo chętnie zabierają głos. To kwestia wychowania i  wrażliwości.  Moje dzieci staram się wychowywać tak, aby nie bały się zabierać głos. Aby były wrażliwe na drugiego człowieka i tyle. Ja nie korzystam z internetu w nadmiarze, nie ma mnie w mediach społecznościowych, nie jest mi to do niczego  potrzebne, ale nie ma nic złego w korzystaniu z internetu, trzeba zachować proporcje. Chociaż uważam, że zamiast wysyłać smsy lepiej porozmawiać.  


Nie tylko ofiary przemocy, ale też osoby dotknięte depresją czy borykające się z problemami emocjonalnymi boją się o tym mówić i szukać pomocy, bo najczęściej postrzega się je jako słabe. Co mogłyby zrobić te osoby, żeby zrzucić z siebie poczucie winy?
Ludzie wstydzą się i boją mówić, że są chorzy, że cierpią, że są ofiarami przemocy. Sądzą, że to niemęskie, niekobiece, nieczłowiecze – myślenie o swoich słabościach, śmierci, o tym, że się czegoś nie umie, albo że się nie zdało egzaminu na „coś tam”. Dotyczy to wszystkich ludzi, w każdym wieku. Nie jestem ekspertem, bo sama mam mnóstwo słabości i zawsze je miałam, ale wszystkie rzeczy, które mówię są spontaniczne i szczere. Ta akcja jest dla mnie bardzo ważna, bo zawsze pomagałam i chcę pomagać dalej. Myślę, że trzeba pracować nad tym, aby ludzie nie bali się mówić o tym, gdy coś złego się dzieje, albo że czegoś nie chcą, już od najmłodszych lat. Tak samo jak nad tym, żeby reagować. Zawsze mówię mojemu synowi, że gdy komuś dzieje się krzywda, musi reagować. Nawet jak się boimy. Trzeba znaleźć wsparcie. Ja też się boję, ale reaguję. Nie ma przyzwolenia na przemoc. Wstydzić się powinien ten, kto krzywdzi. Trzeba reagować na zło, które się dzieje i mówić, że czegoś nie chcemy i to nie jest objaw słabości.


rozmawiała Róża Augustyniak, autorka strony www.vanderblaast.com

 

Copyright 2017 | Created by Aleksandra Smagowska

Twój e-mail
Treść wiadomości
WYŚLIJ WIADOMOŚĆ
WYŚLIJ WIADOMOŚĆ
Formularz został wysłany - dziękujemy.
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola!

KONTAKT